Relacja z wyprawy do Turcji
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18
2005.10.02 Dzień 8 niedziela
Było zimno, ale nie bardzo zimno. Budzimy się stanowczo za późno i po śniadaniu zaserwowanym przez gospodarza postanawiamy ruszyć na bardzo długą wyprawę przez Samotną Skałę do Cevusinu, stamtąd do ogrodu Pasy a później na szczyt płaskiej góry Bozdag (1325 m). Już po krótkim kawałku drogi okazuje się, że informacje o trasie z przewodnika są zbyt ogólnikowe, a mapa niedokładna.
Mijamy Samotną Skałę i kierujemy się do zawalonego miasta Cevesin. Wygląda jak starożytny blok mieszkalny. Podczas zwiedzania ukrytego w skałach kościoła do środka wparowują jakieś Chinki pod wodzą tureckiego przewodnika. Zagajam “ni hao” pierwsza wchodząca jest nieco zaskoczona, ale odpowiada “Nimen hao” na co ja “hen hao” i tu się rozmowa urywa bo ona idzie dalej (na szczęście dla mnie, bo nie wiem szczerze czy wiele pamiętam).
Po zwiedzeniu Cevesinu błądzimy trochę w niewłaściwym miejscu, bo przewodnik nie precyzuje ani odległości ani czasów przejść. W końcu jednak trafiamy do ogrodu Pasy. Stamtąd zaczyna się atak na górę.
Krajobrazy są niewiarygodne, mam nadzieję, że zdjęcia które robię wyjdą. Samo podejście wychodzi nam bardzo sprawnie, po 40 minutach jesteśmy na płaskowyżu na górze. Teraz musimy go przejść i zejść od południa. Niestety kolejny raz traktujemy opis trasy zbyt dosłownie, co kończy się trawersowaniem dość stromego zbocza zaraz nad kilkumetrową przepaścią.
Rezygnujemy i robimy jeszcze jeden atak na płaskowyż. Gdy przychodzi do zejścia w czerwoną dolinę przewodnik mówi, że trzeba improwizować. Zaczynamy zatem i… spotykamy 5-tkę dzieciaków, którzy koniecznie chcą nam pomóc zejść. Są z wioski położonej 5 km stąd, więc zaczynam węszyć podstęp, że chcą nas sprowadzić na parking, który widać gdzieś tam daleko u stóp gór, a który jest nam nie po drodze i pewnie nie opędzilibyśmy się tam od “taksówkarzy”. Po długich tłumaczeniach, że idziemy do Czerwonej Doliny zawieramy umowę: oni nas prowadzą do doliny i tam “good bye” a ja za to wyślę im zdjęcie, które im zrobiłem. Tak też się dzieje, dwóch Hasanów i ich 3 kumpli prowadzi nas do wrót Czerwonej Doliny i tam się rozstajemy. Fajne dzieciaki, ale najstarszy ma 12 lat a już pali. W Czerwonej Dolinie znowu opis się nie zgadza więc postanawiamy przejść ją po swojemu. Mijamy hodowle winogron, postanawiamy zszabrować jedną kiść, bo kończy nam się woda, a taka kiść to zawsze coś. Na samym końcu doliny siedzi mały Ibrahim i sprzedaje gruszki, jabłka, pocztówki i pestki z dyni. Nie ma niestety pistacji. Targuję się z nim i daję mu 1 YTL za worek pestek z dyni. Później robię mu zdjęcie, a on zaczyna robić różne miny i przylatuje oglądać siebie na kolejnych fotkach na wyświetlaczu. Oczywiście daje adres do wysłania zdjęć. Zobaczy się.
Zmęczeni powłóczymy nogami do Goreme. Okazuje się, że Lukas i Karolina jeszcze nie wyjechali, ale już się zbierają. Zajadamy się ich melonem i wymieniamy adresami, okazuje się, że oni też planują zawitać do Olimposu, może się tam spotkamy. Idziemy spać, to był wielki i długi dzień.
Nawigacja: poprzednia strona « » kolejna strona
Super się czyta!! Bardzo fajny opis podróży, aż się chce pojechać do Turcji. Szkoda tylko, że tak mało zdjęć….
osito1963 dodał komentarz 29 sierpnia 2007 o 11:37
Nieco więcej zdjęć znajduje się w podlinkowanej galerii. Zapraszam!
Greg dodał komentarz 29 sierpnia 2007 o 11:39
hej! jaki był m.w. koszt Waszej wyprawy w EUR? wydaje mi się, że operowaliście środkami w podobny sposób jak ja bym to zrobiła.biorę oczywiście poprawkę na różnicę dwóch lat..
BTW: relacja bardzo fajna ;), zdjęcia ludzi-szacunek :))))!
ola dodał komentarz 31 października 2007 o 18:03
Witam. Nie bylo to wiecej niz 300-350 euro (wraz z dojazdem). Nie pamietam juz w tej chwili, ale stawiam na okolo 300 euro. Wiekszosc cen jest w relacji, wiec latwo jest skalkulowac. Wez jednak pod uwage, ze mielismy maksymalnie budzetowy dojazd
Greg dodał komentarz 1 listopada 2007 o 12:03
no wiem;) mniej więcej w podobny sposob jechałam na Krym i dało rade!
Serdeczne dzieki za informacje. Mam nadzieje, ze moja relacja za pare miesiecy też bedzie taka ciekawa
ola dodał komentarz 1 listopada 2007 o 13:17
Powodzenia. Daj znac, gdzie bedzie mozna poczytac!
Greg dodał komentarz 1 listopada 2007 o 13:32