grzegorz.glowaty.net » Relacja z wyprawy do Turcji


Relacja z wyprawy do Turcji

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

2005.10.01 Dzień 7 sobota

Budzę się nad ranem, autobus wjeżdża do Nevesiru, tu przesiadamy się do podstawionego autobusu do Goreme. Krajobraz roi się od startujących balonów - to turyści chcący obejrzeć wschód słońca nad tą niewiarygodną krainą. Sama dolina Goreme jeszcze w cieniu. Odbieram ją jakoś dziwnie. Nie czuję klimatu. Idziemy do oficjalnej informacji po info o noclegach. Mają tu genialny system - na dworcu jest info o pensjonatach z cenami. Wybieramy polecone przez Kaśkę i Marcina Sevin Rocks (20 YTL za pokój ze śniadaniem). Jest tu w miarę fajnie i niedrogo. Dostajemy własną jaskinię. Po zrzuceniu manatków ruszamy na rekonesans. Słońce jest już wyżej i zaczynam czuć klimat. Robimy naprawdę dużo zdjęć.

Mają tu wypożyczalnię quadów, ale drogo i skuterów ale moje prawo jazdy zostało w Polsce. Zresztą i tak nie było międzynarodowe.
Wracamy na chwilę do Sevin Rocks, bo Piotrek dzwoni i prosi mnie o pomoc przy projekcie. Gospodarz chce za Internet 1 YTL. Po godzinie sprawa jest załatwiona i ruszamy na rekonesans po okolicznych dolinkach. Trafiamy do Love Valley pełnej wielkich “ołówków” albo “grzybów” albo… trzeba zapytać Tkacza :)

Dolina robi wielkie wrażenie. Po drodze tam spotykamy Turka przy zbiorze winogron, który z uśmiechem obdarowuje nas kiściami. W Polsce niemożliwe :( Cała dolina skąpana w słońcu z tymi rosnącymi zamiast drzew skałami to widok nie do zapomnienia. Jeszcze ciągle pod wrażeniem wracamy do Sevin Rocks, gdzie poznajemy naszych sąsiadów - Czechów - Lukasa i Karolinę. Proponują wieczorem jakieś piwko, umówieni z dwoma Żydami, których poznali w drodze. Zgadzamy się, najpierw impreza jest pod hotelem, gdzie zatrzymali się Żydzi, ja z uwagi na antybiotyk nie piję. Po chwili mija nas ok. 60-letnia Koreanka, która już 3 lata jest w drodze, podróżuje sama a mieszka w Paryżu. Opowiada gdzie pojedzie - Iran i Syria. Po spożyciu zakupionych trunków udajemy się na dół kontynuować pogawędki o muzyce, wolnej Palestynie i historii najnowszej Europy do jakiejś knajpy. Tam siedząc na poduszkach, pijąc herbatę i paląc wodną fajkę jabłkową rozgrywam swoją pierwszą grę w backgammona (czyli tryktraka, szeszbesz, taulę lub tavlę) z Lukasem. I wygrywam!!! :)

Gdy przychodzi do płacenia, okazuje się, że Lukasowi zniknął portfel. Jest ogólna panika, ale wszyscy zastanawiamy się gdzie mógł go zostawić. Nagle coś mnie rusza, żeby sprawdzić pod stolikiem obok, bo nachylał się tam, żeby zrobić zdjęcie. Portfel się znajduje, płacimy i wychodzimy. Krótkie pożegnanie z Talem i jego bratem i jesteśmy z powrotem w Sevin Rocks. Lukas i Karolina wyjeżdżają jutro, kierują się dalej na wschód. Ciekawe czy w nocy będzie w tej jaskini zimno. Na wszelki wypadek są tu grube kołdry.
Dzień był udany.

Nawigacja: poprzednia strona « » kolejna strona

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

6 komentarze(y) do “Relacja z wyprawy do Turcji”

  1. Super się czyta!! Bardzo fajny opis podróży, aż się chce pojechać do Turcji. Szkoda tylko, że tak mało zdjęć….

  2. Nieco więcej zdjęć znajduje się w podlinkowanej galerii. Zapraszam!

  3. hej! jaki był m.w. koszt Waszej wyprawy w EUR? wydaje mi się, że operowaliście środkami w podobny sposób jak ja bym to zrobiła.biorę oczywiście poprawkę na różnicę dwóch lat..
    BTW: relacja bardzo fajna ;), zdjęcia ludzi-szacunek :))))!

  4. Witam. Nie bylo to wiecej niz 300-350 euro (wraz z dojazdem). Nie pamietam juz w tej chwili, ale stawiam na okolo 300 euro. Wiekszosc cen jest w relacji, wiec latwo jest skalkulowac. Wez jednak pod uwage, ze mielismy maksymalnie budzetowy dojazd :)

  5. no wiem;) mniej więcej w podobny sposob jechałam na Krym i dało rade!
    Serdeczne dzieki za informacje. Mam nadzieje, ze moja relacja za pare miesiecy też bedzie taka ciekawa :)

  6. Powodzenia. Daj znac, gdzie bedzie mozna poczytac!

Wypowiedz się!