grzegorz.glowaty.net » Relacja z wyprawy do Turcji


Relacja z wyprawy do Turcji

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

2005.09.27 Dzień 3 wtorek

Dokładnie o 4:00 zajeżdżamy pod biuro Torosa. Sam wjazd do miasta w nocy robi na mnie duże wrażenie. Czuję się jak w jakiejś baśni z tysiąca i jednej nocy z tymi wszystkimi świecącymi meczetami dookoła. Trochę zdezorientowani ruszamy na poszukiwanie spania. Jako cel ostateczny (w razie czego) stawiamy sobie Sindbad Hostel. Po drodze próbujemy pukać jeszcze w parę miejsc, ale widać 4:00 to nie jest popularna pora na meldowanie się w hotelach.
W końcu docieramy do Sindbada. Ceny z internetu (z grup newsowych) okazują się zupełnie nieaktualne. Gość upiera się przy 20euro (nie $) za pokój. Targuję się, ale on widząc, że jesteśmy nieco przyciśnięci do muru nie chce nic opuścić - twardziel :) W końcu wyciągam legitymację doktorancką (w Polsce bez żadnej wartości) i schodzimy do 17euro. Szef chce nas skasować za tę dobę jeśli zamieszkamy teraz. Na to mówię mu, że wrócimy rano i zbieramy się do wyjścia. Chłop mięknie i wpuszcza nas do pustej o tej porze wspólnej sali na dole i mówi, że możemy tu poczekać. Czekamy przysypiając. Budzą mnie wezwania na modlitwę z pobliskich meczetów. O 6:00 idziemy do szefa i meldujemy się w hotelu oficjalnie. Pokój to farsa - najgorzej wydane 8,50euro w moim życiu. Mała klitka bez niczego. Prysznic to tragedia. Z postanowieniem poszukania później czegoś lepszego kładziemy się po krótkim “prysznicu” i śpimy do 11. Ruszamy, po obudzeniu się, “w miasto” w poszukiwaniu jedzenia, kantoru i czegoś lepszego do spania. Kantor znajdujemy szybko, wymieniamy pieniądze i pytamy w paru hotelach o ceny - jest różnie. Podczas gdy ja pytam o cenę w kolejnym przybytku, Michał czeka za zakrętem i jest świadkiem “życia ulicy”. W biały dzień Kurdowie okładają się krzesłami. Wypadamy z recepcjonistą na zewnątrz i widzimy końcówkę zadymy. Pojedynczy obecny przy tym policjant jest totalnie bezradny i odwraca się, żeby nie widzieć. Zalany krwią Kurd chodzi z połamanym krzesłem w ręce, w poszukiwaniu zemsty. Jego brat stara się go powstrzymać i drze się wniebogłosy. Po paru minutach wszystko się uspokaja, jednak było dość nieprzyjemnie. Zaraz niedaleko znajdujemy hotel Fatih 2 z lepszymi warunkami niż nasza speluna za 16euro. Może się tam jutro przeniesiemy. Ruszamy pozwiedzać. Wielki bazar robi na nas wrażenie - takie 20x sukiennice.

Gubimy się w przyległych uliczkach i docieramy do nowego mostu Galata. Kręcimy się trochę po okolicy i przez park przy pałacu trafiamy do Aya Sofia. Wstęp drogi - 15 YTL (liry tureckie), ale dajemy się skusić i chyba warto, bo w środku robi się niewiarygodne wrażenie.

Później zwiedzamy Błękitny Meczet i wracamy do Sindbada zachodząc do paru hotelików i pytając o ceny.

Gość z Onura ma dla nas ofertę za 16euro, ale warunki o niebo lepsze niż w naszej spelunie. Do jutra musimy zdecydować - Fatih 2 czy Onur.
A jednak - nie czekaliśmy do jutra! Przy zabieraniu się do spania zauważam na nodze przyczepionego robala. Próbuję go zdjąć, ale się bydle trzyma. W panice go wyrywam, po chwili do mnie dociera, że to był kleszcz, a w nodze wciąż tkwi jego głowa. Jest fatalnie. Mówię Michałowi, żeby się rozejrzał, bo mam dziwne przeczucie, że ten kleszcz to nabytek z Sindbada. Michał chwilowo się śmieje, ale kiedy znajduje w swojej pościeli i na ścianie kolejne 3 robale to mina mu rzednie. Wkurzeni decydujemy się natychmiast się wynieść. Chwytamy żywcem jednego robala i ładujemy do recepcji i wyciągamy recepcjonistę na oględziny. Ten od razu proponuje nam “o niebo lepszy pokój i z prysznicem”. Wkurzeni mówimy, że się wynosimy i wymeldowujemy się bez płacenia. Wybieramy Onura bo jest b. Blisko i ładujemy się tam. A w nodze ciągle łeb robala.

Nawigacja: poprzednia strona « » kolejna strona

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

6 komentarze(y) do “Relacja z wyprawy do Turcji”

  1. Super się czyta!! Bardzo fajny opis podróży, aż się chce pojechać do Turcji. Szkoda tylko, że tak mało zdjęć….

  2. Nieco więcej zdjęć znajduje się w podlinkowanej galerii. Zapraszam!

  3. hej! jaki był m.w. koszt Waszej wyprawy w EUR? wydaje mi się, że operowaliście środkami w podobny sposób jak ja bym to zrobiła.biorę oczywiście poprawkę na różnicę dwóch lat..
    BTW: relacja bardzo fajna ;), zdjęcia ludzi-szacunek :))))!

  4. Witam. Nie bylo to wiecej niz 300-350 euro (wraz z dojazdem). Nie pamietam juz w tej chwili, ale stawiam na okolo 300 euro. Wiekszosc cen jest w relacji, wiec latwo jest skalkulowac. Wez jednak pod uwage, ze mielismy maksymalnie budzetowy dojazd :)

  5. no wiem;) mniej więcej w podobny sposob jechałam na Krym i dało rade!
    Serdeczne dzieki za informacje. Mam nadzieje, ze moja relacja za pare miesiecy też bedzie taka ciekawa :)

  6. Powodzenia. Daj znac, gdzie bedzie mozna poczytac!

Wypowiedz się!